Hej

jestem Konrad i poważnie programuje od około pół roku. Co prawda wcześniej było to pewnego rodzaju hobby, jeśli potrzebowałem postawić stronę to uczyłem się tego jak to zrobić, co potrzebuje i poznałem pewne podstawy z różnych języków programistycznych (głównie HTML, CSS, JavaScript).

W międzyczasie normalnie pracowałem w pracy niezwiązanej z komputerami, a także jeździłem po torze motocyklami – co jest moją miłością życia (o tym kawałek dalej). Jest to bardzo drogi sport, nawet w czysto amatorskiej postaci. Dlatego też postanowiłem coś zmienić w życiu by było mnie stać na jazdę.

Dołożyłem programowanie do życia – wydawało mi się, że przychodziło mi lekko uczenie się tego, a satysfakcja jaką miałem po skończeniu danego projektu była świetna. Wydaje mi się, że ja programowanie traktuję trochę jak sztukę. Na początku mam zwykły plik bez żadnej treści, a na koniec zmieniam to w pełnoprawne dzieło jakim jest strona dynamiczna.

Nie przypomina to bycia malarzem? On też zaczyna od czystego płótna, a następnie tworzy dzieło. W moim  przypadku mam po prostu inny pędzel, który łatwo usunąć i nanieść poprawki. Myślę, że kodowanie stało się moją drugą pasją – nie jest tak duża jak motocykle  ale wciąż podoba mi się to co robię.

Zacząłem też wchodzić w świat grafiki komputerowej – co prawda jestem naprawdę początkującym ale proste loga czy animacje svg potrafię zrobić. A to właśnie te rzeczy potrzebuję przy budowie strony. Od momentu przejścia z hobby do bardziej profesjonalnego podejścia, chciałem zostać full-stackiem (jeszcze daleka droga). Czyli developerem, który robi wszystko sam. Od narysowania szablonu każdej podstrony do edycji bazy danych. Jak już wcześniej wspomniałem daje mi to dużą satysfakcje. No i zastrzyk gotówki, który jest bardzo miłym dodatkiem.

Moja Główna Miłość 

Miłością mojego życia jak już wiecie są Ja wychodzący z szykany na motocyklu.motocykle. Kocham na nich jeździć i się ścigać, choćby tylko na treningach. Walczyć z samym sobą, ze swoim strachem.  Choć wypadków się nie boję – było ich już kilka – to respektuje maszynę.

Tworzenie jedności i uczucie wolności oraz doznania płynące z jazdy, z kolanem obok asfaltu i głową jak najniżej to coś ciężkiego do opisania. Nie bez powodu, nigdy nie zobaczycie motocykla zaparkowanego przy gabinecie psychologa (no chyba, że będzie to jego motocykl).

Zwykła jazda po ulicy potrafi odprężyć i wyciszyć ale jazda na torze wyścigowym to już totalnie inne doznanie – przede wszystkim strach i duma z pokonania własnych barier. Czy zejdę ciut niżej w tym zakręcie? Czy wjadę w zakręt o 1-2km/h szybciej, czy nie wcisnę hamulców tak szybko? Jest mnóstwo pytań w głowię ale każdy motocyklista po skończonej sesji treningowej, wjeżdża do depo z uśmiechem na twarzy.

No ale to tyle o mnie,
Miłego dnia,
Konrad